Prowincja Pełna Wiochy (2016) to satyra, która nie zostawia miejsca na złudzenia. Na 80 stronach ukazałem przekrój historii Polski (nazywając ją Polgarem) i lokalnej prowincji, wymyślonej, nierzeczywistej i nierelanej, ale nie znaczy, że całkiem niemożliwej.
Nie znajdziesz tu romantyzowania wsi, sielskich obrazków ani „ciepłych historii o ludziach”. Jest to próba ukazania naszego świata, zrozumienia tego, co dzieje się i miało wpływ na jego ukształtowanie.
Ja wiem, że te wstępy czy treści mogą być irytujące. Jednak, gdy porzucimy politykę, wnikniemy w groteskę i parabolę, to zrozumiemy, że to nie jest taki inny świat. To jest satyra, groteska i ma prowokować. Czasem, może wywoływać różne odruchy, ale to jest właśnie siła treści oraz możliwości, które stwarza literatura i jej siła przekazu.

O czym opowiada Prowincja Pełna Wiochy z 2016?
Od przyjęcia chrześcijaństwa, poprzez werbowanie agenta Bolka czy wybór Jana Pawła II na papieża… aż po rozmowy opozycjonistów w PGR czy tworzenie się demokracji po 1989. Wszędzie widać układy, ich ewolucję i to jest ciekawe w tej książce. Ona jest takim wiertłem, które świdruje społeczneństwo, wydobywając to, co staramy się ukryć. To ukazuje moja książka na swoich skromnych 80 stronach.
Oczywiście, że jest to przejaskrawione, przebarwione, hiperbolizowane itd. Za to, jest naturalne i ma idealną formę do tworzenia przekazu dotyczącego prawdziwej Prowincji, tej naszej polskiej, a nie sztucznej i udawanej, przyklepanej pachnącą idyllą.

Co daje Czytelnikowi Prowincja Pełna Wiochy?
- surową rzeczywistość
- napięcie społeczne
- frustrację i stagnację
- ludzi, którzy utknęli między marzeniami a rzeczywistością
To książka, która pokazuje to, o czym wielu myśli — ale mało kto mówi głośno.
O czym jest Prowincja Pełna Wiochy? – fabuła bez upiększeń
Fabuła nie prowadzi czytelnika za rękę. Nie ma tu klasycznego bohatera ani prostych rozwiązań. Tu ukazane są różne okresy oraz sytuacje z historii Polski (książkowego Polgaru). Za całość odpowiada tajemnicza siła, która w latach 80-tych XX wieku wychodzi na wierzch. To mason i wpływowy człowiek, Wincenty Maria Dubieniecki, zwierzchnik Generała Jaruzela (Jaruzelskiego). Nie jest to zwierzchnik typowo polityczny, ale ktoś, kto pociąga za sznurki. On werbuje Lolka Wartęsę, bohatera związkowego na operacyjnego Bolka. To jest bardzo fajna scena, z której domniemamy, jakby to mogło wyglądać, gdyby ktoś wstawił kamerę do pokoju, w którym tego typu rzeczy mogły się rzeczywiście odbywać.
W opisie tytułowej Prowincji, skupiłem się na:
- relacjach międzyludzkich
- lokalnych konfliktach
- mentalności „tu się nic nie zmieni”
- codziennej walce o przetrwanie (nie zawsze finansowe — częściej psychiczne)

Dlaczego ta książka budzi emocje?
Bo uderza w czuły punkt.
1. Realizm, który boli
Nie ma tu filtrów. To nie jest fikcja odklejona od rzeczywistości — to jej wyciąg.
2. Mentalność prowincji
Układy, plotki, zazdrość, brak perspektyw — wszystko pokazane bez cenzury.
3. Bohaterowie jak z życia
Nieidealni, często irytujący, ale przez to autentyczni.
Styl pisania – język, który nie przeprasza
Jednym z najmocniejszych elementów książki jest styl:
- bezpośredni
- momentami wulgarny
- dynamiczny
- pozbawiony „literackiego zadęcia”
To język, który bardziej przypomina rozmowę pod sklepem niż akademicką narrację — i właśnie dlatego działa. Nazywam go jebitnym.
„Styl jebitny” to forma, którą wykorzystuje do tworzenia moich satyr. Jest specyficzny, niepowtarzalny i taki mój. Normalnie jestem człowiekiem piszącym o religii, tabu, obyczajach i aniołach. A tu, tworzę trochę taki pasztet twórczy. Z tym też da się żyć.

Czy Prowincja Pełna Wiochy to książka dla każdego?
Tak. To książka, która ma bawić i pouczać. Kiedyś nazwano mnie „udającym wszechwiedzącego”. No, a jaki ma być narrator czy pisarz tworzący opisy? Musi udawać. Jednak, jako „Pan i Władca Książki”, to on wie wszystko.
Każdy pisarz jest bogiem, który wie, jak potoczą się losy w jego dziele. To on wpływa na każdy aspekt życia książki i jej bohaterów.
Dlaczego warto przeczytać tę książkę?
Z punktu widzenia czytelnika — to materiał, który trafia w konkretne potrzeby:
✔ pokazuje prawdziwe życie na prowincji
✔ porusza temat, który jest często pomijany
✔ wywołuje emocje
✔ wpisuje się w trend: „realizm + kontrowersja”
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Czy „Prowincja Pełna Wiochy” jest oparta na faktach?
Nie jest to reportaż, ale wiele elementów wygląda na inspirowane realnym życiem.
Czy książka jest bardzo wulgarna?
Język jest surowy i bezpośredni, co może nie każdemu odpowiadać.
Czy warto ją kupić?
Tak — jeśli szukasz czegoś mocnego, autentycznego i innego niż typowa literatura.
Dla kogo jest ta książka?
Dla osób, które cenią realizm, społeczne obserwacje i brak cenzury w literaturze.
Podsumowanie – książka, która dzieli ludzi
„Prowincja Pełna Wiochy” to nie jest powieść, którą wszyscy pokochają.
Ale to dokładnie ten typ książki, który:
- zostaje w głowie
- prowokuje do myślenia
- zmusza do konfrontacji z rzeczywistością
I właśnie dlatego ma potencjał, żeby wywoływać dyskusję. Ta książka była rzeczywiście próbą zrozumienia przeze mnie katastrofy smoleńskiej
Polecam:
Książki, które zmuszają do myślenia
Tematyka strony Lupkowski.PL
Kim jestem? – o autorze
Pierwsza wojna w niebie: Dziedzictwo

1 komentarz do “Prowincja Pełna Wiochy (2016) satyra”